wtorek, 18 sierpnia 2015

#2 Niall part 1

Wychodziłaś właśnie od dentysty, gdy wpadł na ciebie blondyn o nieziemsko niebieskich oczach.
-Och.. Przepraszam, nie zauważyłem cię.. -rzucił, gdy poprawiałam kurtkę. Skinęłam tylko głową, ponieważ nie mogłam mówić, znieczulenie jeszcze działało i nie czułam ust.
-Na pewno wszystko w porządku? -spytał przyglądając mi się. Znów skinęłam głową i gestykulowałam dłońmi próbując powiedzieć mu, że muszę iść.
-Przepraszam, że zapytam.. Jesteś głuchoniema? -patrzył mi prosto w oczy.
-O mój boże, nie! -krzyczałam w myślach. Szybko pokręciłam przecząco głową.
-W takim razie.. muszę iść, przepraszam jeszcze raz -rzucił szybko i odszedł. Westchnęłam zawiedziona. Cholerny stomatolog, cholerne znieczulenie, cholerne wszystko! Zrezygnowana wsiadłam do autobusu. Jadąc cały czas myślałam o tym chłopaku.

 Idąc do domu, zajrzałam do torby aby znaleźć klucze. Zauważyłam, że nie mam notesu. Sprawdzałam w nim czy mam coś jutro do zrobienia ważnego. Został na siedzeniu. Cholera! Wszystko nie tak!
Powoli znieczulenie zeszło z moich warg więc mogłam już mówić. Postanowiłam zadzwonić do Penelopie i pogadać, a raczej ponarzekać.
-No cześć... -mruknęłam popijając wino.
-Oj, [T.I].. co się stało? -spytała przyjaciółka.
-Kiedy wychodziłam od stomatologa wpadł na mnie pewien chłopak, a przez znieczulenie nie mogłam mówić, i wziął mnie za głuchoniemą! -podniosłam głos. -Jakby tego było mało, zostawiłam ten notes od ciebie w autobusie jak wracałam.. -westchnęłam a po drugiej stronie słuchawki usłyszałam jakiegoś mężczyznę.
-Och.. [T.I], bardzo ci współczuję.. -rzuciła smutnym głosem. -Ale wiesz, wpadnę jutro do ciebie, teraz muszę kończyć. Nie przejmuj się, kochana -cmoknęła przez telefon i się rozłączyła.
Resztę wieczoru spędziłam przy winie i jakiś komediach romantycznych, a w mojej głowie wirowały niebieskie jak ocean oczy.

 **
Promienie słońca wpadały przez okno prosto na moją twarz, budząc mnie. Uchyliłam powieki spoglądając na zegarek, który wskazywał 9:15. Gdy już stwierdziłam, że nie zasnę, wstałam i skierowałam się do łazienki. Spoglądając w lustro, aż podskoczyłam. Wory pod oczami, nie zmyty makijaż, włosy jak szopa. 
Okej, [T.I] to nie może tak wyglądać. Zsunęłam z siebie koszulkę i weszłam pod prysznic a ciepły strumień oblał moje ciało, rozluźniając je. Kokosowy żel było czuć w całej łazience. Umyłam włosy i wyszłam. Owinęłam się ręcznikiem i poszłam do garderoby. Ubrałam się w dres i zwykły biały t-shirt. Kiedy znowu znalazłam się w sypialni zaczął dzwonić mój telefon. Nie znałam tego numeru ale postanowiłam odebrać. 
-Słucham? 
-Cześć, hm.. znalazłem twój notes, numer był w środku, jeśli chcesz go odzyskać bądź dziś o 16 w Caffe Nero. 
I się rozłączył. Cóż, to było dziwne ale przyjdę. 

**
Dochodzi 16:00, trochę się denerwuję. Byłam już o 15:40 w tej kawiarni. O 16:00 do kawiarni wszedł ten sam blondyn, który wpadł na mnie wczoraj. Udałam, że go nie widzę i zaczęłam robić coś na telefonie. 
Zerknęłam na niego zza telefonu, szukał kogoś wzrokiem. Nagle podszedł do mnie. 
-Hej, wczoraj wpadłem na ciebie, pamiętasz? -Jak mogłabym zapomnieć ciebie i twoje piękne niebieskie oczy?! 
-Tak.. -odparłam. Wreszcie się odezwałam, bo jak się widzieliśmy ostatnim razem wziął mnie za głuchoniemą. 
-Jestem Niall -wyciągnął rękę. 
-[T.I] -odparłam odwzajemniając gest. 
-Czy ty.. wiesz, wczoraj jadąc autobusem na siedzeniu znalazłem notes i dziś dzwoniłem do tej dziewczyny, aby się tu pojawiła jeśli chce go odebrać -oznajmił pokazując mi dobrze mi znany, beżowy notes. 
-I wiesz, to zabawne ale ona też ma na imię [T.I]. -dodał uśmiechając się, a mi ugięłyby się nogi, gdybym stała. 
-Tak się składa, że to mój notes -uśmiechnęłam się lekko. 
-Och, w takim razie proszę, oddaję zgubę -oznajmił uśmiechając się ciepło. 
-Dzięki.. -szepnęłam. Siedzieliśmy parę minut w ciszy. 
-Boże, gdzie moje maniery! Napijesz się czegoś? -spytał nagle. 
-Chętnie, zieloną herbatę poproszę -odparłam.
-Zaraz wracam -rzucił i za pare minut był już z napojami.
-Oto i twoja herbata -oznajmił siadając.
-Dzięki -uśmiechnęłam się blado.
-Wiesz.. chciałbym cię przeprosić za tą głuchoniemą, muszę się ugryźć w język zanim coś palnę.
-Nie, w porządku, nie gniewam się -próbuję się skupić na tym co mówię, ale cholera.. to trudne przy nim. -Mogłeś tak pomyśleć, ale ja.. -urwałam ponieważ mój telefon zawibrował ale odrzuciłam połączenie widząc kto to.
-Nie odbierzesz? Naprawdę mi to nie przeszkadza -powiedział nagle.
-Nie, to nie grzeczne. -rzuciłam. -Poza tym nie mam ochoty rozmawiać z tym człowiekiem -dodałam rzucając mu nerwowy uśmiech.
-Coś się stało? -spytał po chwili. Nie odpowiadałam więc ponowił pytanie ale ponownie nie odpowiedziałam. Patrzyłam tylko przez szybę od podłogi aż do sufitu obserwując ludzi i samochody.
-Dobrze, masz może ochotę na kino ze mną? -spytał a ja się otrzęsłam spoglądając na niego. Patrzył na mnie intensywnie aż miałam ciarki. 
-Och.. chętnie -odrzekłam. Wstał więc uczyniłam to samo. Złapał mnie w talii i wyszliśmy. 
-Proszę -oznajmił otwierając drzwi od strony pasażera. Podał mi dłoń i pomógł wsiąść. 
-Dzięki -szepnęłam. Okrążył samochód i usiadł obok mnie przekręcając kluczyk w stacyjce. Tuż po tym ruszyliśmy. Przez pierwsze 3 minuty drogi żadne z nas nic nie powiedziało, leciała tylko cicho piosenka The Fray Never Say Never. Zaczęłam nucić ją pod nosem a on spoglądał co jakiś czas na mnie. 
-Też lubisz tę piosenkę? -spytał gdy oglądałam drzewa za szybą. 
-Taa, ale mam z nią wiele wspomnień -odpowiedziałam uśmiechając się blado a łza w oku cisnęła się na moje powieki ale zacisnęłam zęby. 
-Opowiesz mi o nich? To dobre wspomnienia? -dopytywał a gula w moim gardle rosła. 
-Mój chłopak... on.. uwielbiał tę piosenkę -szepnęłam drżąc. 
-Zostawił cię? -spytał patrząc na drogę. 
-Zginął w wypadku.. -mruknęłam a strumień łez zmoczył moje policzki.
-[T.I] nie płacz, rozumiem cie, może odpuśćmy sobie kino a chodźmy do mnie? napijemy się wina i porozmawiamy? -Rzeczywiście, teraz nie mam ochoty na jakieś filmy, kina.
-Dobrze.. -wyznałam ocierając łzy.
Zmieniliśmy kierunek i jechaliśmy na obrzeża Londynu. Nagle zatrzymaliśmy przy lesie. O jasna cholera, w co ja się wpakowałam? 
-A..a gdzie ty chcesz iść? -spytałam drżącym głosem. 
-Spokojnie, chce ci coś pokazać -rzekł wysiadając. Okrążył samochód i otworzył drzwi. Wysiadłam i poprawiłam bluzkę. Złapał mnie za dłoń i zaczął prowadzić w głąb lasu. Szłam tuż za nim ale nadal mnie trzymał.
-Zamknij oczy -rozkazał łagodnym głosem puszczając moją dłoń.
-Niall? -zaniepokoiłam się po kilku minutach. Za chwilę znalazł się przy mnie ujmując moją talię i prowadząc w przód. Jego ciepłe dłonie.. rozpływałam się pod nimi. Pomimo, że go nie znałam czułam się przy nim bezpiecznie. Nagle zatrzymaliśmy się.
-Już -szepnął mi do ucha a jego oddech odbił się o moją skórę a ciarki przeszły przez moje plecy. Otworzyłam oczy a moim oczom ukazała się zielona jak malowana trawa i mały staw.
-O mój Boże.. -szepnęłam tak, że tylko ja zdołałam to usłyszeć.
-Podoba Ci się? Niestety, nie mam żadnego koca, jedzenia.. to jest w stu procentach spontaniczny wypad -potarł kark ze zdenerwowania.
-Tu jest.. jak w bajce -nie mogłam powiedzieć słowa z wrażenia. Spojrzałam na niego i widziałam ulgę na jego twarzy. Złapałam go za dłoń i pociągnęłam prosto na trawę, która prawie raziła mnie w oczy. Wylądowałam na nim i zaczęliśmy się śmiać w głos. Kiedy miałam łzy w oczach a brzuch mnie tak bolał, że jeszcze chwila i bym zeszła spojrzałam na niego a on na mnie. Skanowaliśmy swoje twarze milimetr po milimetrze. Spojrzałam na jego usta i szybko sturlałam się obok niego.
-Co chciałaś zrobić? -spytał podpierając się na łokciu patrząc na mnie intensywnie.
-Co masz na myśli? -rzuciłam kładąc się na brzuchu opierając brodę na pięściach. 
-Nie ładnie odpowiadać pytaniem na pytanie -oznajmił puszczając mi oczko.
-Więc, jeśli chcesz odpowiedzi to musisz sprecyzować pytanie, ale odpowiadając nic nie chciałam zrobić -parsknęłam mrużąc oczy.
-Okej. -uśmiechnął się szeroko.
**
Po jakimś czasie zaczęliśmy się zbierać. W samochodzie włączyłam telefon. 26 nieodebranych połączeń od Penny. Kiedy byliśmy już w centrum ustaliliśmy z Niall'em, że pojedziemy do Nando's a potem odwiezie mnie do domu. 
 **
Kiedy usiedliśmy przy stoliku, chłopak poszedł nam coś zamówić a ja postanowiłam zadzwonić do Penelopie.
Rozmowa nie trwała długo, bo teraz "nie miała czasu". W tym samym czasie Niall przyszedł z napojami. Jeden postawił mi przed nosem.
-Dzięki.. -rzuciłam od razu łapiąc słomkę i przykładając ją do ust. Blondyn bacznie mnie obserwował. -Co się tak patrzysz? Mam coś na twarzy? -spytałam po chwili unosząc brew.
-Jesteś taka piękna... -rzekł uśmiechając się uroczo. Poczułam, że moje policzki wrą. -To nie powód do zawstydzenia, [T.I]. Naprawdę jesteś piękną dziewczyną -dodał a uśmiechnęłam się nieśmiało. Kiedy chciałam mu podziękować przyszła do nas kelnerka z tacą jedzenia. Zabraliśmy się do jedzenia i praktycznie w ogóle się nie odzywaliśmy tylko chwaliliśmy jedzenie, jak pyszne jest.

Kiedy skończyliśmy, tak jak obiecał Niall, odwiózł mnie do domu.
-Może wejdziesz? -spytałam kiedy zatrzymaliśmy przed moim domem.
-Chętnie -odrzekł uśmiechając się. Wysiedliśmy a ciepła dłoń chłopaka spoczęłam na mojej talii. Poczułam jak ciarki przemierzają od kręgosłupa w dół. Wyjęłam klucz zza doniczki i przekręciłam zamek i weszliśmy.
-Proszę, rozgość się, ja pójdę po coś do picia -rzuciłam zdejmując płaszcz i buty. Zniknęłam za ścianą i wyjęłam z lodówki sok pomarańczowy. Nalałam go do szklanek i podążyłam do salonu. Wychodząc zauważyłam Niall'a, stojącego przy wysokiej szafce, na której stały zdjęcia moje i Willa. Przymknęłam lekko oczy i postawiłam szklanki na ławie przed sofą. Wtedy chłopak odwrócił się i uśmiechnął ciepło. Odwzajemniłam gest i pokazałam, żeby usiadł koło mnie.
-Może zagramy w pytania? By lepiej się poznać -spytał wesoło.
-Okej -mruknęłam krzyżując nogi. -Ja zaczynam -dodałam. Kiwnął tylko głową.
-Więc.. masz dziewczynę? -wypaliłam i od razu uderzyłam się w twarz.
-Nie, nie mam. -odparł uśmiechając się słodko. Niall był tym typem mężczyzny, który nieustannie się uśmiechał. To naprawdę fajna cecha.
-Czym się zajmujesz? -spytał.
-Pracuję w kwiaciarni -odpowiedziałam. Uśmiechnął się.
-To raczej kwiatków masz dużo. -rzucił zabawnie.
-Tak, raczej tak. -zaśmiałam się.

The pain has its modesty, just like love.

~jeśli przeczytałeś/aś - skomentuj~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon by S1K