wtorek, 18 sierpnia 2015

#3 Liam


Był wrzesień, spojrzałam w górę, a kilka kropel spadło na moją twarz. Szybko schowałam się w domu. Zrobiłam sobie herbatę i skuliłam na kanapie, czytając książkę o bezwarunkowej miłości.
Drzwi lekko się uchyliły a w nich stanął on. Przemoczony, zdenerwowany. Co prawda przeszedł niespełna 100 metrów od samochodu.
-[T.I]!
Krzyknął a ja wzdrygnęłam się upuszczając książkę na miękki dywan. Zerwałam się szybko z kanapy i podeszłam do niego.
-Przynieś mi jakieś suche ubrania, nie widzisz, że jestem zmoknięty?!
Uniósł głos, zrzucając z siebie kurtkę. Zdjął buty i rzucił nimi o ścianę, co zostawiło lekkie zabrudzenia. Pobiegłam na górę, i wyciągnęłam parę szarych dresów i t-shirt. Podałam mu go a on szybko się przebrał.
-Zrób mi coś do jedzenia, byle szybko.
Warknął rozsiadając się na kanapie, włączając telewizor. Wyjęłam z zamrażalnika pizzę, upiekłam i postawiłam na stole.
-Jest na stole.
Szepnęłam i szybko pobiegłam do sypialni. Położyłam się, wyjmując telefon z kieszeni.

„Przyjedź po mnie.”


Wystukałam na ekranie, i pospiesznie wysłałam SMS do Liama.

Po niespełna minucie otrzymałam odpowiedź.

„Zaraz jestem. L.”

Zamknęłam drzwi i wyjęłam walizkę z garderoby. Wrzucałam ubrania i buty nie zważając na nic.
Cicho otworzyłam drzwi, zniosłam walizkę po schodach i zerknęłam czy jest w salonie. Nigdzie go nie było, więc pomyślałam, że może gdzieś wyszedł. Zmierzyłam do korytarzu i usłyszałam jego głos. Serce niemal mi stanęło.
-Wyjeżdżasz gdzieś?
Spytał a ja się odwróciłam. Siedział przy wysokim, szklanym stoliku pijąc whisky.
-Odchodzę.
Oznajmiłam chłodno, ale z lekkim strachem.
-Dokąd? Do niego!?
Znacznie podniósł głos.
-Już dawno powinnam to zrobić.
Odrzekłam zakładając beżowe szpilki, które stały w korytarzu.
-I gdzie będziecie mieszkać? Nie utrzyma cię z tej jego marnej pensyjki dziennikarza.
Wymachiwał absurdalnie rękami popijając alkohol. Nic nie odpowiedziałam. Złapałam rączkę walizki i ruszyłam do drzwi.
-Samochód i to co masz w walizce, należy do mnie. Ja za to zapłaciłem, nie masz nic.
Zatrzymałam się w pół kroku.
-Jeśli wyjdziesz, to tak jak tu weszłaś po raz pierwszy. BEZ NICZEGO.
Nacisnął na ostatnie słowa. Spojrzałam na niego, i zaczęłam się cofać. Ostatecznie chwyciłam klamkę i wyszłam. Zaczęłam biec do bramy, gdy ujrzałam samochód Liama. Szybko wsiadłam i odetchnęłam z ulgą. Szatyn nic nie powiedział, tylko ruszył prosto do jego mieszkania. Kiedy znaleźliśmy się w przedpokoju, po raz pierwszy się odezwałam.
-Chciał mnie zatrzymać ubraniami i samochodem.
Szepnęłam zdejmując płaszcz i buty. Zmierzyłam do salonu i usiadłam na dużym, jasnym fotelu.
-Chyba mnie nie poznał przez te 6 lat..
Dodałam patrząc jak chłopak podąża w moją stronę. Miał kamienną minę. 
-Li..Liam? 
Szepnęłam a on złapał mnie w talii i podtrzymał za pupę. Oplotłam nogami jego biodra a on musnął moje usta. Złapałam go za szyję pogłębiając pocałunek. Kilka minut potem leżeliśmy na miękkim materacu w jego sypialni. Wpatrywaliśmy się sobie w oczy i co jakiś czas uśmiechaliśmy.
Wyciągnęłam dłoń i palcem znaczyłam nieznane mi kształty na jego nagim torsie.
-Wezmę kąpiel.
Oznajmiłam wstając.
-Nie mam nawet szczoteczki...
Dodałam łapiąc koszulkę Liama z ziemi. Weszłam do łazienki i zrzuciłam z siebie ubrania, wchodząc pod prysznic. Ciepła woda rozluźniła spięte mięśnie. Złapałam żel, który pachniał nim. Po umyciu, owinęłam się szlafrokiem i spostrzegłam, że nie mam nawet świeżej bielizny. Weszłam do garderoby i przechodząc zauważyłam, że nie ma chłopaka w pokoju. Zignorowałam to i podeszłam do jednej z szafek. Zaczęłam grzebać i wyciągnęłam najobciślejsze bokserki Calvina Kleina. Założyłam jego podkoszulkę i zeszłam po schodach na dół. Nikogo nie było a na białym stole leżała kartka.

„Niedługo będę, czuj się jak u siebie. L.”

Odłożyłam papier i podążyłam do kuchni by się czegoś napić. Gdy wyciągałam szklankę z szafki przez okno zauważyłam Liama z jakimiś mężczyznami. Przyglądałam się gdy nagle weszli do domu.
-Jestem!
Krzyknął chłopak a za nim słyszałam inne głosy. Wyjrzałam zza progu a Liam podążył do mnie.
-Chodź, przedstawię cię komuś.
Szepnął szatyn i złapał mnie za rękę. Wszyscy automatycznie wstali i zmierzyli mnie od góry do dołu. Uśmiechnęłam się blado, i w tym samym momencie spostrzegłam, że nie mam nic na sobie oprócz koszulki Liama i jego bokserek. 
-Li, czy to nie ta koszulka, którą dostałeś od mojej mamy na urodziny? -spytał jeden z nich.
-Ach tak, [T.I] w mojej szafie powinny być błękitne dresy mojej mamy. Załóż je i wróć. 
Rzucił Liam, a ja szybko pobiegłam na górę. Znalazłam spodnie i zeszłam na dół. 
Wszyscy gadali i się śmiali.
-Więc Liam, przedstaw nam koleżankę.
Oznajmił chłopak z burzą loków na głowie. 
-[T.I], to jest Louis, Harry, Niall i Zayn..
Wymieniał wskazując na każdego z osobna. Objął mnie w talii i przyciągnął do swojego boku.
-Chłopcy, to jest [T.I], moja dziewczyna.
Dodał a ja podałam każdemu dłoń. 
-Miło mi.
Dodałam.
-Nam również, Liam masz coś do jedzenia? Umieram z głodu..
Jęknął blondyn, Niall.. o ile się nie mylę.
-Jadłeś przed wyjściem, Niall..
Odparł mulat. Zayn. 
-Ale to było godzinę temu!
Krzyknął Niall a ja parsknęłam. 
-Może macie ochotę na żeberka w miodzie? To może trochę potrwać ale chętnie je zrobię. 
Uśmiechnęłam się nieśmiało i spojrzałam na Liama.
-Tak!!
Wykrzyknął Niall, a ja się uśmiechnęłam szeroko.
-W takim razie, zaraz wracam.
Rzuciłam wstając. Po drodze słyszałam jak jeden z nich szepcze do Payne'a coś w stylu Laska i jeszcze chce gotować dla wygłodniałych lwów? Skąd ty ją wytrzasnąłeś Daddy?! 
Zaśmiałam się pod nosem i zaczęłam przygotowywać danie.

**
Po niecałych 40 minut, postawiłam jedzenie na białym stole. Wszyscy rzucili się nawet nie czekając na mnie. Gdy przyszłam były ostatki. 
-To przez Nialla! 
Krzyknął jeden. 
-Nie, bo przez Lou! 
Krzyknął drugi. 
-Okej! Kto pojedzie ze mną do sklepu? Chyba, że mam jechać sama? 
Spytałam przekrzykując ich. 
-Ja mogę! 
Odparł Harry. 
-Okej, poczekaj.. założę jeansy. 
Oznajmiłam wspinając się po schodach. Założyłam moje stare jeansy i zeszłam. 
-Ja prowadzę. 
Oznajmił szatyn a ja przytaknęłam. Droga do Morrisonsa* była krótka i praktycznie nic nie mówiliśmy. Kiedy zaparkowaliśmy przed sklepem Harry wysiadł by otworzyć mi drzwi. Wysiadłam i skierowaliśmy się do wejścia. Złapałam koszyk i pierwsze co przyszło mi na myśl to owoce. 
-Weźmy banany i pomarańcze
Rzuciłam. 
-Oo i może arbuza, jest pyszny! 
Dodałam. Harry stał obok i się uśmiechał. 
-Co cię tak bawi? 
Spytałam spoglądając na niego. 
-Zazdroszczę Liam'owi, że ma taką piękną [T.I] tylko dla siebie.. Gdybyś była moja, nie wypuściłbym cię na minutę. 
Odparł a moje policzki oblał wielki rumieniec.
-Nie masz się czego wstydzić. Ale twoje rumieńce są naprawdę urocze.
Dodał uśmiechając się czarująco.
-Harry, możemy być przyjaciółmi.
Dodałam nieśmiało.
Przez resztę zakupów nic się nie odzywał tylko wrzucał różne produkty do koszyka. Z resztą ja też.
Gdy odchodziliśmy od kasy, złapał za wózek i ruszył z nim przede mną.
Gniewa się? Ale o co? Przecież nic nie zrobiłam.
Pomyślałam. Kiedy wsiedliśmy do samochodu, włączył cicho radio i znowu nic nie mówił.
-Harry?
Odezwałam się w końcu, ta cisza była bardzo niezręczna.
-Mhm?
Mruknął mocniej zaciskając kierownice.
-Nie gniewaj się na mnie..
Szepnęłam, choć wcale nie chciałam.
-Nie gniewam, przecież nic nie zrobiłaś.
Odparł patrząc uparcie na drogę.
-Więc dlaczego nic nie mówisz?
Spytałam spoglądając na niego.
-Nie mam takiej potrzeby, po co mam pieprzyć jak potłuczony o czymś co ani ciebie, ani mnie nie interesuje?
Spojrzał na mnie, a jego oczy były czarne. Nic się nie odezwałam. 15 minut potem byliśmy pod domem Liam'a. Wysiadłam a on już był pod drzwiami z zakupami.
-Jesteśmy.
Burknął a ja weszłam za nim.
-Nareszcie, myślałem, że coś się stało.
Przytulił mnie Liam a ja zawiesiłam ręce na jego szyi i zatopiłam wargi w jego. Wszystkiemu przyglądał się Harry. Oderwaliśmy się od siebie a on uciekał wzrokiem wszędzie byle nie na mnie.
-Może w coś zagramy?
Rzucił Louis. Wszyscy przytaknęliśmy i usiedliśmy w kółku a Niall ciągle chrupał chipsy.
-Niall, możesz trochę ciszej?
Odezwał się Zayn.
-Odwal się.
Zaśmiał się wpychając kolejne chrupki i jeszcze głośniej chrupiąc uśmiechnął się do niego.
-Okej, zagrajmy w prawdę czy wyzwanie.
Zaproponowałam a wszyscy ponownie przytaknęli.
-Ty zaczynasz, jako że jesteś jedyną kobietą w tym gronie.
Oznajmił Liam.
-Dobrze, czym się zajmujecie?
Zadałam pytanie do wszystkich.
-Ja pracuję jako mechanik, Zayn jest DJ'em na imprezach, Harry w piekarni, Niall szuka no a Liam to pewnie wiesz.
Opowiedział Louis.
-Okej, teraz któryś z was.
Odparłam uśmiechając się lekko.
-Zacznijmy, czy wybierasz pytanie czy wyzwanie?
-Pytanie.
Oznajmiłam nieśmiało.
-Ilu miałaś chłopaków przed Daddy'm?
Spytał Zayn.
-Hm.... Ja..
Zawachałam się.
-Jestem mężatką. Mam męża, to znaczy miałam.
Odparłam a Harry zbladł. Reszta wyglądała na zwyczajnie zaskoczonych. W końcu miałam 25 lat, a to przecież nie dużo. Pewnie myśleli, że miałam jednego chłopaka w podstawówce i na tym moje amory się skończyły, bo nie wyglądam na taką, która ma powodzenie u facetów. 
-Okej, pytanie czy wyzwanie? 
Skierowałam się do Harry'ego. 
-Ja.. będę się zbierał. Wiecie, muszę jeszcze nakarmić królika.  
Odparł nerwowo, wstając i łapiąc za kurtkę wyszedł.  
-Hej.... przecież on nie ma królika.. 
Zauważył Niall. 
-Może się zakochał. 
Zaśmiał się Louis, ale mi nie było do śmiechu. 

                                         **
2 godziny później chłopcy również się rozeszli do domu, a w mojej głowie ciągle wirowały słowa Harry'ego.
-[T.I]..?
Z moim myśli wyrwał mnie Liam.
-Mhm?
Mruknęłam podchodząc do niego.
-Wolisz czerwone czy białe wino?
Spytał unosząc w górę dwie butelki.
-Czerwone.
Odparłam przytulając go delikatnie.
-Liam?
Spytałam unosząc głowę w górę.
-Tak skarbie?
Rzucił obejmując moją talię.
-Bo dziś..gdy byłam z Harry'm w sklepie, on... powiedział, że zazdrości tobie, że ma mnie i gdybym była jego ni...
Nagle mi wszedł w słowo.
-Nie kończ, [T.I]. Wiem, że to mój przyjaciel ale musisz wiedzieć, że jemu się podoba prawie każda kobieta.
Mówił.
-Chcesz powiedzieć, że jest kobieciarzem? Że zmienia dziewczyny jak rękawiczki? Wybacz Liam, ale nie wygląda mi na takiego. Myślę, że gdyby znalazł odpowiednią kobietę to pokochałby ją całym sercem i ją szanował.
Odparłam całkiem poważnie.
-Odpowiednią masz na myśli Ciebie?
Spytał a w jego oczach pojawiała się złość, smutek, znowu złość a na końcu strach.
-Sądzisz, że odeszłabym do Harry'ego po tym jak zostawiłam swojego męża? Nie zapomnij dla kogo od niego odeszłam.
Założyłam ręce na pierś i spojrzałam na niego znacząco.
-Kocham Cię.
Złapał mnie w talii i wyszeptał do ucha muskając je.
-Powtórz.
Uśmiechnęłam się szepcząc mu w usta.
-Kocham Cię, [T.I].
Powtórzył i musnął moje usta a ja wpiłam się w nie. Całowaliśmy się aż do braku tchu.


„Mów szep­tem, jeśli mówisz o miłości.” 

~jeśli przeczytałeś/aś - skomentuj~

*Morrisons - sieć sklepów w Wielkiej Brytanii ;)

#Nie przewiduję następnej części :) 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon by S1K